Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 października 2013

Nowości kosmetyczne i świeczki :)

Dość dużo nowości się pojawiło w ostatnich dniach :)
A z braku czasu nie mogę napisać innego posta :(



1) Szampony Alterra, dodający objętości papaja i bambus oraz regenerujący makadamia i figa
Używam tego po lewej i jest świetny :) Delikatny szampon myjący, nie plącze włosów i pięknie pachnie! W dodatku kosztowały mnie ok. 5 zł każdy w promocji w Rossmannie.


2) Bielenda, Regenerujący płyn micelarny do mycia i demakijażu 3w1
Jeszcze go nie używałam, bo kończę micela z Biedronki.

3) Ziaja, dwufazowy płyn do demakijażu oczu.
Po dwóch użyciach jestem z niego zadowolona. Dobrze sobie radzi z makijażem oczu i nie podrażnia.


4) AA, Wrażliwa Natura, nawilżający żel do mycia twarzy
Kupiłam go ponieważ miał fajny skład. Jest rozcięty ponieważ zauważyłam, że zgrzewa podczas powrotu do domu się rozszczelniła i musiałam przelać go do innego opakowania (po micelu z biedronki).

5) Garnier, Czysta Skóra 3w1
Kiedyś bardzo go lubiłam i postanowiłam kupić go ponownie. Mimo, iż nie mogę robić peelingu mechanicznego ten produkt się u mnie sprawdza i taki peeling mogę zrobić bardzo delikatnie nie uszkadzając sobie naczynek.


6) Cetaphil, MD Dermoprotektor, Balsam do twarzy i ciała
Długo się nad nim zastanawiałam i w końcu go kupiłam. Rewelacyjnie nawilża moją buzię (bo kupiłam go właśnie do twarzy). Myślę, że jako krem tylko do twarzy to był bardzo tani, bo za 250ml zapłaciłam ok. 40 zł.


Nowa dostawa z Marizy. Jednak nie ze wszystkich produktów jestem zadowolona.

7) Puder sypki transparentny - moje drugie opakowanie, lubię go. Dobrze matuje i nic mi się po nim na twarzy nie robi pomimo talku w składzie. Kosztuje ok. 15 zł i jest bardzo wydajny.

8) Szminka Soft&Color o nr 09 - bardzo ładny różowy, przygaszony kolor. Długo utrzymuje się na ustach, ale gdy usta są popękane uwidacznia skórki.

9) Krem wzmacniający dla cery naczynkowej, ekstrakt z róży - niby wszystko fajnie, ale produkt najprawdopodobniej powędruje do mojej mamy. Ponieważ na drugim miejscu w składzie jest parafina. Dam mu szansę ale jestem prawie pewna, że mnie zapcha i wyskoczą mi niespodzianki na buzi.

10) Linia SPA Melon, Ujędrniające masło do ciała z algami morskimi i masłem shea - nawilża i ładnie pachnie, szybko się wchłania. Również zawiera parafinę ale do nawilżania ciała się sprawdza.


11) Isana, dwufazowa odżywka b/s do włosów łamliwych i matowych
Włosy dobrze się po niej rozczesują i takie jest jej zadanie ;)

12) Babydream fur mama, olejek do pielęgnacji ciała
Używany przeze mnie do włosów. Ma bardzo fajny, bogaty skład, który jest bardzo krótki :)


13) Lirene, City Matt, fluid matująco-wygładzający, jasny 203
Bardzo fajny fluid, jednak nie w okresie jesienno-zimowym dla takich bladziochów jak ja ;) Poczeka do wiosny, aż nabiorę trochę koloru :)

14) My Secret, Matt i Pearl Touch
Biały matowy cień nr 501
Cielisty perłowy cień 101
Oba bardzo fajne cienie. Dobrze się je nakłada, mają dobrą pigmentację, łatwo się je rozciera i blenduje, oraz wytrzymują na powiece cały dzień! Dokupię sobie jeszcze inne kolory ;)

15) Wibo, róż do policzków nr 9
Bardzo dobry róż. Ciężko nim zrobić sobie plamy.

16) Wibo, czarny eyeliner
Bardzo go lubię, to już któreś jego opakowanie. Ma cienki aplikator, którym łatwo rysuję się kreskę. Ma mocny czarny kolor i utrzymuje się cały dzień.


I na koniec skusiłam się na promocję na świeczki w Rossmannie. Kupiłam 3, z czego jedną już prawie całą wypaliłam. Każda z nich kosztowała mnie po 3,50 zł. A pachną dość intensywnie i ładnie :)
Zapachy od lewej: jabłko i cynamon, świąteczny, dzikie jagody.


Pozdrawiam, Kosmetyczne Love :)

czwartek, 26 września 2013

Projekt denko, sierpień-wrzesień

Kończy się wrzesień więc pora na wykończone produkty :)

Sierpień-wrzesień:


1) Joanna Argan Oil, Maseczka do włosów z olejem arganowym - napisałam o niej w TYM poście. Ciesze się, że nie była wydajna i tak szybko ją skończyłam. Nie kupię jej ponownie, nie polubiła się z moimi włosami. Ale miała bardzo ładny zapach :)

2) Szampon Babybream - o ile na początku bardzo mi się spodobał, o tyle bardzo się męczyłam z nim pod koniec opakowania. Niestety po kilku użyciach niesamowicie plątał moje włosy. Tak, że po użyciu odżywki d/s i b/s oraz Tangle Teezer'a miałam problem je rozczesać. U niektórych ten delikatny szampon bardzo dobrze się sprawdza jednak dla moich włosów chyba jest nieodpowiedni :(


Teraz zdecyduje się na delikatny szampon z Alterry, który poleciła mi Emilia z Life and Beauty . Mam nadzieję, że on nie będzie tak mocno plątał włosów. Zapraszam na jej bloga :)
  


3) Odżywka Garnier Ultra Doux olejek awokado i masło karite - wspaniała odżywka do włosów d/s. Myślę, że zasługuje ona na oddzielny post! Kupiłam już kolejne opakowanie.


4) Bielenda Czarna Oliwka, masło do ciała - bardzo ją lubiłam i starczyła mi na długo. Pisałam o niej TUTAJ .

5) Perfecta SPA cukrowy peeling do ciała czekolada i olejek kokosowy - mało wydajny produkt jednak miałam go bardzo długo. Nie polubiłam go ponieważ pozostawiał trudną do zmycia i bardzo nieprzyjemną (jak dla mnie) powłoczkę z parafiny. Pisałam o tym peelingu TUTAJ .


6) Nivea Aqua Effect matujący krem nawilżający na dzień - post na jego temat TUTAJ .

7) FLOS-LEK żel ze świetlikiem lekarskim i rumiankiem do powiek i pod oczy - te żele z Flos-Lek to moje ulubione produkty pod oczy. Są delikatne, szybko się wchłaniają, nie podrażniają. Mają fajny skład i żelową konsystencję. Bardzo dobrze sobie radzą z pielęgnacją delikatnej skóry wokół oczu. Myślę, że są idealne dla młodych osób, które nie potrzebują jeszcze redukcji zmarszczek a jedynie nawilżenia i pielęgnacji okolic oczu. Szczerze polecam te żele (a jest ich kilka rodzai) :)

8) Metronidazol, Jelfa - żel przepisany przez dermatologa na wypryski. Dostępny jedynie na receptę. U mnie się sprawdza. Przyspiesza gojenie wyprysków oraz powstrzymuje powstawanie nowych. :)


9) BeBeauty, płyn micelarny (z Biedronki) :) - bardzo go lubię! Jest już tak wysławiony w sieci, że nie trzeba o nim nic mówić :) Zastąpiłam go kolejnym opakowaniem i chyba długo z niego nie zrezygnuje ;)

10) Nivea Diamond Touch, kremowy olejek pod prysznic - drugie opakowanie (kupione w dwupaku). Przyjemny zapach i konsystencja. Dobrze myje i jest wydajny :)

11) Babydream, żel "od stóp do głów" - świetnie sprawdził mi się do mycia pędzli.


12) Zmywacz do paznokci - nie mam pojęcia jakiej firmy. Kupiony przez moją mamę w kiosku. Śmierdział okropnie i wysuszał paznokcie i skórki wokół ale dobrze radził sobie z lakierem.


13) Regenerująca sól do kąpieli BeBeauty Morska - bardzo lubię sole do kąpieli z Biedronki :) Są tanie i bardzo fajne. Pięknie pachną i umilają wieczorną kąpiel ;)

To tyle! :) Dłuższy post z projektem denko po mojej kilkudniowej nieobecności. Przeziębienie już prawie całkiem dało mi spokój z czego bardzo się cieszę! :)

Trzymajcie się ciepło i zdrowo! Sezon przeziębień i gryp jest w pełni! :)

Pozdrawiam, Kosmetyczne Love :) 

poniedziałek, 2 września 2013

Bielenda masło do ciała

Bielenda, Masło do ciała czarna oliwka
(skóra sucha i bardzo sucha)



Opakowanie: 200 ml słoiczek. Perłowo-biały z czarnym wieczkiem. Na samym słoiczku nie znajdziemy prawie żadnych informacji. Wszystko napisane jest na kartonowej otoczce słoiczka.



Od producenta: Masło do ciała o innowacyjnej formule doskonale odżywia, nawilża i natłuszcza skórę suchą i bardzo suchą, wymagającą szczególnej pielęgnacji. Odbudowuje warstwę lipidową, wzmacnia mechanizmy naprawcze oraz ochronną barierę skóry. Nawet najbardziej suchym miejscom przywraca aksamitną miękkość i gładkość, koi i łagodzi podrażnienia. Zapobiega procesom przedwczesnego starzenia się skóry i powstawaniu rozstępów.



Zapach, kolor i konsystencja: Zapach ma przyjemny ale nie potrafię określić co mi przypomina :) Nie jest to na pewno zapach oliwek (których nie znoszę). Na ciele utrzymuje się krótko i potem jest niewyczuwalny. Kolor ma według mnie takiego budyniu waniliowego. Masło ma konsystencję dosyć gęstą.   


Skład: 


Niestety zawiera dość dużo parabenów ale są na końcu składu.

Działanie: Masło łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Przyzwoicie nawilża, jednak efekt mógłby być bardziej długotrwały. Bardzo pomógł mi na podrażnienia po goleniu, przynosił dużą ulgę.



Z chęcią wypróbuję inne masła tej firmy. Jest to całkiem dobry kosmetyk, za który musimy zapłacić ok. 15 zł. Jest wydajny i dobrze się u mnie sprawdził, więc myślę, że śmiał mogę polecić ten produkt :)


Pozdrawiam, Kosmetyczne Love :)

niedziela, 18 sierpnia 2013

Projekt denko czerwiec-lipiec, CZĘŚĆ II

Dzisiaj druga część posta projektu denko z czerwca i lipca :)

11) Ultimate Repair odżywka ekspresowa w piance do włosów bardzo zniszczonych i suchych - nareszcie się skończył. Kilka słów o nim TUTAJ . 


12) Marion, Mleczko prostujące włosy - jedno z lepszych jakie miałam. Ładnie wygładza włosy. Są sypkie i miękkie. Przy użyciu z prostownicą ułatwia prostowanie a efekt jest długotrwały nawet przy wysokiej wilgotności powietrza. Nie wiem czy kupię ponownie bo jak na razie odstawiłam prostownicę i suszarkę. Jednak wiem, że suszarkę będę jeszcze sporadycznie używać więc chyba się skuszę na to mleczko. Zawsze to jakaś ochrona włosów.


13) Framona, Radical-mgiełka wzmacniająca - całkiem fajna mgiełka. Na pewno kupię ją ponownie jeśli nasili mi się wypadanie włosów, ponieważ zredukowała to. Pomagała również przy rozczesywaniu włosów. Zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego. Ja obecnie używam robionej w domu płukanki ze skrzypu polnego,  o której pisałam TUTAJ .



14) Mariza puder sypki transparentny - na pewno kupię go ponownie. Jak na razie najlepszy jaki miałam. Muszę wypróbować puder ryżowy lub bambusowy bo podobno są idealne! A o tym pudrze z Marizy pisałam więcej TUTAJ .



15) Soraya balsam do opalania SPF 20 - dość dobry. Trochę się bielił ale nie pozostawiał tłustego filmu na skórze. Co najważniejsze chronił przed szkodliwym promieniowaniem. Jednak zdecydowanie bardziej wolę emulsję z Ziaji :)


16) Lakier do paznokci Miss Sporty ET VOILA french manicure nr 20 - nie używałam go do french'a ale miał bardzo ładny kolor. Po 2 warstwach był taki budyniowy, bez żadnych drobinek. Nie miał 100% krycia - to oczywiste, w przypadku french manicure, ale właśnie o taki lakier mi chodziło. Pewnie kupię ponownie ;) A i był nawet trwały. Utrzymywał się na moich paznokciach ok. 4-5 dni :)


17) Zestaw :) Deodorant i woda toaletowa C-THRU emerald - strasznie podoba mi się ten zapach. Utrzymuje się na moim ciele bardzo długo. Był to mój któryś flakonik i na pewno kupię go znów :) Deodorant był doskonały do torebki jako odświeżenie zapachu w ciągu dnia!




18) AVON Care balsam do ciała - nie był to najlepszy balsam do ciała ale dawał radę. Miał delikatne świecące drobinki, nie rzucające się bardzo w oczy. Szybko się wchłaniał i delikatnie nawilżał. Był dobry w trakcie lata :) Jeśli będzie dostępny jeszcze w Avon'ie to na kolejne lato też bym go sobie kupiła :)


19) Maskara Maybelline New York - The Colossal Volum' Express - ostatnio pisałam o niej więc tylko odeślę od tego posta. Pisałam o niej TUTAJ .




To już wszyscy wykończeni w tym okresie. Kolejne produkty są w trakcie użytkowania lub na wykończeniu :) Myślę, że jak na 2 miesiące to dosyć sporo udało mi się zużyć:)


Pozdrawiam, Kosmetyczne Love :)


sobota, 17 sierpnia 2013

Projekt denko czerwiec-lipiec, CZĘŚĆ I

Troszkę późno się za to wzięłam :) Już połowa sierpnia a ja startuje z projektem denko z czerwca i lipca. Zapomniałam o tym :) Z racji, że produktów jest dość dużo podzielę ten post na 2 części :)

Zaczynajmy!
1) Pasta do zębów Colgate Advanced-Sensation White - była w porządku. Dobrze myła zęby. Jednak ja muszę się przestawić na zdecydowanie słabsze i delikatniejsze zęby bo zauważyłam, że mam bardzo słabe szkliwo. Zęby stały się nadwrażliwe. Po skończeniu obecnej pasty zakupię Sensodyne ProSzkliwo.


2) Carefree Breeze fresh blossom (wkładki higieniczne) - bardzo je lubię. Zapewniają komfort. Duża paka 60 sztuk, bardzo tania. Więcej na ich temat nie będę pisać ;)


3) Łagodzący płyn do higieny intymnej z aloesem i kwasem mlekowym firmy Mariza - bardzo fajny produkt. Nie zawiera SLS, mydła i parabenów za co zdecydowany plus. Nie podrażnił mnie. Pozostawiał na długo uczucie świeżości. Tak myślę, że chyba poświecę mu osobną notkę. Dodam tylko, że był wydajny i tani. Kosztował chyba coś ok. 14 zł.


4) Mariza, Linia SPA, Jaśmin-Rewitalizujący żel pod prysznic z zieloną herbatą i d-pantenolem - ogólnie firma Mariza ma bardzo ciekawą i dość bogatą linię kosmetyków pod nazwą SPA. Ja wybrałam ten jaśminowy żel. Przepięknie pachniał, dobrze mył. Skóra po umyciu była świeża i delikatnie nawilżona (nie miałam uczucia ściągnięcia skóry jak to bywa przy niektórych żelach). Prysznic z jego użyciem był bardzo przyjemny i relaksujący. Dookoła roznosił się piękny zapach! Żel miał fajną konsystencję, taką galaretkową. Niestety nie starczył na jakoś specjalnie długo, ale przy codziennym użytku i tak nie było źle. Na pewno kupię ponownie, jednak inny zapach ;)

5) Head&Shoulders, odżywka do włosów przetłuszczających się Citrus Fresh - dostałam ją od mojego R. ponieważ była w zestawie z szamponem a on odżywek nie używa. Nie używałam wcześniej odżywek tej firmy ponieważ to nowość. Nie wiem ile one kosztują. Ale była bardzo fajna. Nie obciążyła moich włosów i nie przyśpieszyła przetłuszczania. Może dlatego, że ja nie nakładam odżywki przy skórze głowy, ale nie jestem tego pewna. Jest mała 180 ml (nie wiem jak normalny produkt, ten był w zestawie z szamponem).  Włosy po niej były sypkie, miękkie i gładkie. Jednak jak na mój gust (pomimo, że moim włosom silikony w ogóle nie przeszkadzają) jest ich zdecydowanie za dużo.

6) Płatki kosmetyczne z Rossmanna - taniutkie, za 120 szt płacimy ok 3 zł. Za tą cenę nie można się przyczepić, że się rozwarstwiają i trochę pylą. Ogólnie jestem z nich zadowolona. Kupiłam 2 paczki więc w użyciu jest teraz druga. Później kupię chyba jakieś inne.

7) Nivea Diamond Touch, kremowy olejek po prysznic - bardzo fajny produkt. Kremowa konsystencja, piękny zapach kalii, delikatnie nawilża skórę. Kupiony w Tesco w dwupaku za 13 zł. Jestem właśnie w połowie drugiego opakowania.

8) Nivea Baby, Delikatny szampon nadający połysk z naturalnym ekstraktem z kwiatu lipy - niestety nie mam swojego zdjęcia tylko zapożyczone z KWC, ponieważ ktoś wyrzucił opakowanie :) Fajny delikatny szampon bez SLS za ok. 10 zł. Teraz używam szamponu BabyDream i chyba na jakiś czas przy nim pozostanę. Jednak kusi mnie ta pomarańczowa wersja Nivea, chyba ułatwiająca rozczesywanie.

Nivea Baby, Delikatny szampon nadający połysk z naturalnym ekstraktem z kwiatu lipy

9) Soraya oczyszczający żel do mycia twarzy, matowienie i normalizacja - nie był to zły produkt. Dobrze zmywał makijaż i oczyszczał buzię. Nie kupię go ponownie ponieważ na drugim miejscu w składzie ma SLS, a o jego wpływie na moją cerę pisałam TUTAJ .



10) Ziaja, maska nawilżając z glinką zieloną skóra sucha, normalna - jedno opakowanie starcza mi na 2 razy. Zużyłam ich w tym czasie ok 4. Jednak resztę opakowań wyrzuciłam ;) Zużyłam też kilka masek oczyszczających z glinką szarą również Ziaji ale opakowania również wylądowały w koszu. Bardzo je lubię. Są taniutkie. Jedna saszetka wystarcza na 2 razy. A przede wszystkim działają ;) Na pewno nie były to moje ostatnie opakowania! 


Na dziś to tyle. Jutro druga część wykończonych w miesiącach czerwiec i lipiec ;)
Pozdrawiam, Kosmetyczne Love :)






piątek, 9 sierpnia 2013

Moja przygoda z SLS

Chciałabym opowiedzieć w dużym skrócie moją niemiłą przygodę z pewnym składnikiem, który znajduje się w wielu kosmetykach do mycia. A mianowicie o SLS/SLES.
Kiedyś nie zwracałam uwagi na składy kosmetyków. Nie miałam jakiejkolwiek wiedzy na ten temat.  Kiedy stopniowo ją zdobywałam znalazłam odpowiedź na wiele dręczących mnie "dolegliwości" po używaniu pewnych kosmetyków.
Chyba nie muszę nikomu mówić o tym składniku bo każdy o nim słyszał i o jego działaniu.
W skrócie opowiem jakie skutki stosowania kosmetyków z tym właśnie związkiem wystąpiły u mnie.

WŁOSY:
Jak każdy wie w większości szamponów występuje ten składnik i to zazwyczaj na 2-3 miejscu w składzie.
Stosowałam przeróżne szampony. Byleby dobrze myły, dobrze się pieniły i robiły "cuda" na moich włosach (regenerowały, prostowały, itp). Jednak od czasu do czasu skóra głowy strasznie mnie swędziała, czasami nawet robiły mi się małe stany zapalne. Nie wiedziałam co może być tego przyczyną, więc z obawy, że jestem na coś chora udałam się do dermatologa. Lekarz zapytał jakich szamponów używam. I opowiedział mi o pewnym tajemniczym dla mnie wtedy związku, kryjącym się często pod skrótem SLS/SLES. Zalecił żebym na jakiś czas odstawiła takie szampony i kupowała np. delikatne szampony dla dzieci, które nie mają tego składnika. Jakież było moje zdziwienie gdy wszystkie objawy ustąpiły i dermatolog przy kolejnej wizycie zapewnił mnie, że nic mi nie jest.
Włosy myję codziennie. Stosuję w tym celu właśnie szampony dla dzieci (Babydream, Nivea) i raz w tygodniu w celu dokładniejszego i mocniejszego umycia stosuję szampon z SLS. Od tamtej pory nie mam żadnych problemów ze skórą głowy.
Dodam jeszcze, że włosy znacznie mniej mi się przetłuszczają.

SKÓRA TWARZY:
Tutaj związek pomiędzy stanem mojej skóry a SLS zauważyłam niedawno. Zawsze miałam cerę tłustą. Jednak kiedy zagłębiłam się w temat oddziaływania ww. składnika na inne rzeczy niż włosy odkryłam, że wszystkie dotychczasowe żele do mycia twarzy zawierały właśnie ten składnik i to też może być powodem zbyt dużej ilości wydzielanego sebum. Zaczęłam być twarz produktami bez tego związku i okazało się, że moją cerę da się w jakimś stopniu okiełznać. Produkcja sebum znacznie się zmniejszyła.
Dzieje się tak dlatego, że SLS zbyt dokładnie oczyszcza naszą twarz zabierając jej nawet jej barierę ochronną. Cera broniąc się produkuje coraz więcej sebum. W efekcie mamy o wiele bardziej tłustą skórę na twarzy. Dodam, że SLS lubi się odkładać w naszym ciele.

SKÓRA CIAŁA:
Od kiedy pamiętam miałam problem z chrostkami i różnymi drobnymi zmianami skórnymi na ciele. Mam również czasami problemy z bardzo przesuszoną skórą, której nie pomagają nawet dobre balsamy czy masła do ciała. Niedawno dowiedziałam się, że SLS może powodować takie rzeczy. Dlatego zaczynam odstawiać żele pod prysznic z tym składnikiem. Zobaczę co to da. Na razie mam spory zapas zwykłych żeli pod prysznic i muszę je zużyć ale potem postaram się ograniczyć takie kosmetyki aby móc stwierdzić czy rzeczywiście za tymi problemami może stać ten nieszczęsny SLS.
Myślę, że kiedy ograniczę się do używania żeli pod prysznic z tym składnikiem do minimum (będę ich nadal używać aby zmyć wszystko dokładnie z ciała) to powinno to coś pomóc. Jeśli nie to zgłoszę się z tą sprawą do lekarza.

Może miała któraś z Was takie (lub inne) problemy?

Pozdrawiam, Kosmetyczne Love :)